Podatek turystyczny
Niedawne konsultacje rządowe dotyczące propozycji przyznania burmistrzom – i potencjalnie innym lokalnym liderom – uprawnień do wprowadzania opłat za noclegi w Anglii wywołały konsternację w branży hotelarskiej. Wprowadzenie tego podatku turystycznego pociągnęłoby za sobą podobne działania w Szkocji i Walii. Obecnie branża hotelarska obawia się, że brytyjskie wakacje okażą się niewypałem. Przyjrzymy się opłatom turystycznym i ich potencjalnemu wpływowi na brytyjską branżę turystyczną.
Opłata za nocleg
Ustawa o opłacie turystycznej (Szkocja) z 2024 r. przyznała szkockim radom prawo do gromadzenia funduszy na usługi i udogodnienia turystyczne poprzez pobieranie opłaty za noclegi w kraju, która była ustalana na podstawie określonego procentu kosztów zakwaterowania.
Obecne propozycje dają radom możliwość ustalenia stałej kwoty. Rady będą miały również możliwość ustalania różnych stałych kwot, np. dla różnych lokalizacji geograficznych, pór roku lub rodzajów zakwaterowania.
W całej Szkocji wiele samorządów lokalnych pracuje nad planem wprowadzenia opłaty turystycznej.
Rząd Walii uchwalił ustawę, która umożliwia władzom lokalnym w Walii wprowadzenie podatku wakacyjnego.
Ustawa umożliwi władzom lokalnym wprowadzenie opłaty od 2027 roku.
Poważne obawy
W Anglii branżowa grupa UKHospitality wyraziła „poważne obawy dotyczące terminu i skutków planów” wprowadzenia podatku.
W raporcie wskazano, że sektor ten już teraz musi zmierzyć się z gwałtownym wzrostem kosztów zatrudnienia i stawek biznesowych po ponownej wycenie w 2026 r., przy czym niektóre firmy zajmujące się zakwaterowaniem odnotowują prawie dwukrotny wzrost wartości katastralnej, co ogranicza możliwości absorpcji nowych opłat bez szkody dla wzrostu i inwestycji.
Organizacja UKHospitality ostrzega również, że podatek ten podniesie koszty wakacji, ponieważ gospodarstwa domowe nadal borykają się z problemami związanymi z kosztami utrzymania. Ponadto podatek ten wpłynie na podróże służbowe i eventowe, zwiększając koszty dla pracodawców i ryzykując zmniejszeniem popytu na konferencje, wystawy i działalność biznesową.
Organizacja branżowa wyraziła poważne obawy co do sposobu funkcjonowania opłaty, ostrzegając, że różne podejścia w poszczególnych obszarach mogą doprowadzić do powstania skomplikowanego systemu przepisów i wyższych kosztów przestrzegania przepisów dla operatorów wieloobiektowych.
Zła polityka, najgorszy czas
Kate Nicholls, przewodnicząca UKHospitality, powiedziała: „To zła polityka w najgorszym możliwym momencie. Firmy hotelarskie już borykają się z ogromnymi wzrostami kosztów i spadkiem zaufania. Wprowadzenie nowego podatku od wakacji rodzinnych, podróży służbowych i turystyki międzynarodowej zadławi wzrost gospodarczy, ograniczy inwestycje i zagrozi miejscom pracy”.
„Podatek turystyczny osłabi konkurencyjność Anglii na arenie międzynarodowej i uderzy w tych samych turystów, których rząd, jak twierdzi, chce przyciągnąć. Chociaż apelujemy do rządu o całkowite przemyślenie tej polityki, jeśli zostanie ona wprowadzona, musi zostać zaprojektowana w sposób najmniej szkodliwy, z zachowaniem spójności na szczeblu krajowym, prostego modelu opłat ryczałtowych i wykorzystaniem wpływów na rzecz branży hotelarsko-turystycznej, a także z rzeczywistym zaangażowaniem firm, które mają ją wdrażać”
List do Kanclerza
Ponad 200 dyrektorów generalnych firm z branży hotelarskiej i rekreacyjnej zaapelowało do rządu o porzucenie planów wprowadzenia podatku turystycznego w Anglii.
W liście do Kanclerza ostrzegają, że proponowany podatek wakacyjny „najmocniej uderzy w rodziny, zagrozi miejscom pracy i pochłonie pieniądze lokalnych firm i społeczności”.
Sygnatariusze listu ostrzegają, że „wakacje służą relaksowi, a nie opodatkowaniu”. Proponowany podatek oznacza, że turyści będą musieli zapłacić dodatkowe 100 funtów lub więcej za dwutygodniowe wakacje w Wielkiej Brytanii.
W liście napisano, że może to zmusić rodziny do skrócenia podróży, całkowitej rezygnacji z podróży lub wyjazdu za granicę i wydania pieniędzy gdzie indziej.
W liście napisano również, że lokalne społeczności w całej Anglii, których przetrwanie zależy od turystyki, poniosą znaczne straty, ponieważ mniejsza liczba odwiedzających oznacza mniej lokalnych miejsc pracy i niższe wydatki lokalnych przedsiębiorstw.















